RACHUNEK SUMIENIA DLA MAŁŻONKÓW (1)

Niniejsza pomoc do rachunku sumienia powstała w oparciu o doświadczenia ruchu rekolekcyjnego „Spotkania małżeńskie". Pomoc ta przeznaczona jest dla obojga małżonków, męża i żony. 


Człowiek stworzony przez Boga staje się w pełni człowiekiem przez bezinteresowny dar z siebie. To dotyczy każdego chrześcijańskiego powołania. Odnosi się również do małżeństwa, którego istotą jest budowanie wspólnoty tak, aby mąż i żona stali się darem i ofiarą składaną w miłości sobie nawzajem, swoim dzieciom i innym ludziom. Dlatego jedną z dróg do poznania dobra i zła w czynach małżonków jest przypatrzenie się ich wzajemnej więzi. To bowiem jest fundamentem ich bycia dla innych i ich relacji do Boga. Aby poznać, czego brak w miłości mał­żonków, trzeba przyglądać się zadaniom, jakie stają przed nimi. Najważniejszym zadaniem jest trwanie w jedności ze współmałżonkiem, czyli w dialogu miłości, który oznacza:

  • otwartość i uwrażliwienie na siebie nawzajem,
  • umiejętność słuchania przed rozpoczęciem mówienia,
  • dzielenie się zamiast dyskutowania i przekonywania o swoich racjach,
  • rozumienie drugiego zamiast oceniania słów, gestów, intencji i zamiarów,
  • przebaczanie, gotowość przebaczenia albo przynajmniej pragnienie przebaczenia wtedy, kiedy współmałżonek nie potrafi jeszcze o to poprosić lub kiedy wcale nie chce prosić, nawet jeśli któraś ze stron czuje się nadal emocjonalnie zraniona i nie potrafi uwierzyć w całkowitą szczerość żalu i wypowiadanej prośby.

Rachunek sumienia nie jest tylko spotkaniem ze sobą i swoimi grzechami. Jest to przede wszystkim próba postawienia siebie wobec niezgłębionej, ogarniającej wszystko Miłości Bożej. Dopiero w tym jasnym świetle, które wypełnia wnętrze człowieka, jesteśmy zdolni zobaczyć głębię swojej niewierności. Jednak ten widok nie powoduje już rozpaczy ani zamknięcia w samooskarżaniu. Przeciwnie, prowadzi do źródła przebaczenia, jakim jest bezwarunkowo udzielająca się i nigdy nieodmawiająca wierności Miłość Miłosierna.

 

* * *

Duchu Święty, dziękuję Ci za powołanie do małżeństwa. Dziękuję za każdą chwilę, kiedy nasze małżeństwo było prawdziwą jednością. Za chwile, kiedy byliśmy nawzajem dla siebie darem i kiedy przyjmowaliśmy siebie z miłością.

Dziękuję Ci Panie Boże, że nasze małżeństwo istnieje, że jednocząca moc naszej miłości dana od Ciebie przez sakrament, znak Twojej niewidzialnej obecności wśród nas, jest mocniejsza, niż nasz brak wierności. Twoja obecność daje się poznać szczególnie wyraźnie wtedy, gdy udaje się nam być ze sobą w dialogu miłości. Dziękuję Ci Panie Boże za nasze dzieci, które tak jak my pragną i potrzebują miłości. Wierzę, że z Twoją pomocą potrafimy im dać choć cząstkę tego, co otrzymujemy od Ciebie.

To zadanie kochania jest naprawdę trudne do wypełnienia. Kiedy teraz dziękuję Ci Boże za nasze dzieci i za małżeństwo, za nasz dialog miłości, czyli nasze słuchanie i rozumienie siebie nawzajem, uświadamiam sobie z całą ostrością to, jak bardzo brak we mnie miłości, umiejętności słuchania współmałżonka i przyjęcia go takim, jakim jest

Tym bardziej teraz dziękuję Ci, że przez nasz nieudolny dialog dokonuje się cud niepowtarzalnej historii naszego małżeństwa i wspaniałość budowania go. Panie Boże, wierząc w to, uświadamiam sobie konieczność dawania siebie innym, potrzebę bycia dojrzałym człowiekiem. Nasza rodzina stworzona przez Ciebie, realizuje swoją miłość również przez bycie z naszymi dziećmi. Pomaga znaleźć indywidualne powołanie i odkryć wezwanie do miłowania tą miłością, którą Ty nas ukochałeś, nasz Boże.

* * *

Rozpoznanie miejsc, gdzie brakuje miłości

1. Miłość Boga

Wiem, Panie Boże, że jesteś Miłością. Sam dałeś mi przykazanie: „Będziesz miłował..."

Chcę w imię miłości zgodzić się na samego siebie, na miejsce, które zajmuję teraz w życiu, i podziękować za to Tobie, Boże.

     Co było dla mnie łaską ostatnich dni, tygodni, miesięcy czy lat, za którą chciałbym Ci teraz podziękować?

     Kiedy tę łaskę przyjmowałem z wdzięcznością wobec Ciebie, jako Twój dar?

     Jak praktycznie wyrażała się moja wiara, że Ty, Boże, jesteś moim najważniejszym bogactwem, źródłem miłości, które wypełniało moje wewnętrzne ubóstwo?

      Kiedy udało mi się rzeczywiście poddać się działaniu Twojego Słowa, aby przemieniało moje życie, czy może używałem tego Słowa jako środka dla osiągnięcia własnych celów?

     Jak próbowałem rozeznać, jaka jest Twoja wola wtedy, kiedy musiałem podejmować decyzje dotyczące nie tylko samego życia religijnego, ale także innych spraw?

     Jak okazywałem moje zaufanie względem Ciebie w codziennych sprawach i trudnościach, przeciwnościach i niepowodzeniach życiowych?

      Kiedy pozwalałem, aby Twoje Słowo — „będziesz miłował..." — było światłem, gdy pytam o mój sposób myślenia, moje postawy życiowe, przyzwyczajenia i reakcje?

      Co było znakiem, że wierzę w Dobrą Nowinę, przez którą Bóg w Jezusie przezwycięża moją samotność i cierpienie, czy przeciwnie, nie widząc znaków nadziei, zamykałem się w jałowym narzekaniu?

     Jak w cierpieniu, nieszczęściu, w trudach życia próbowałem zaufać Tobie, Panie Jezu?

 
2. Miłość małżeńska

Panie Boże, próbuję dostrzec braki w dialogu miłości. Abym mógł rozpoznać, kiedy nasze pozostawanie w małżeńskim dialogu było prawdziwe, kiedy tylko udawaliśmy porozumienie, a kiedy w ogóle go nie było. Chcę rozpoznać uczucia, które pojawiają się we mnie jako ślad wydarzeń, w których uczestniczyłem. Uczucia — i te przyjemne i nieprzyjemne —jakie się pojawiają we mnie, nie są ani moją zasługą, ani moją winą, ani grzechem. Są one moją spontaniczną reakcją na to, co się wydarzyło. Dopiero moje zachowania wobec współmałżonka podlegają ocenie moralnej.

Chcę stwierdzić, jakie uczucia towarzyszą mi wtedy, kiedy staję przed Tobą. To może pomóc mi w poznaniu prawdy o moich czynach.

Przeżywanie uczucia niepokoju i lęku

Jeżeli towarzyszą mi takie uczucia, znaczy to, że coś zagraża mnie albo moim najbliższym, albo że „nie wydoskonaliłem się w miłości".

► Jak reagowałem na pojawiające się uczucia lęku o siebie, swoją przyszłość, przyszłość mojej rodziny? Do jakich zachowań i postaw popychał mnie ten lęk: czy do większej troski o najbliższych, czy też powodował moje wycofanie się, konfliktowość lub też ucieczkę:

·         w niepotrzebne zajęcia,

·         w towarzystwo znajomych,

·         w nadmierną pracę i budowanie własnej pozycji,

·         w apatię?

     W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych kierowałem się niepokojem i lękiem o siebie, co przejawiało się:

·         w nadmiernym zatroskaniu i zabieganiu,

·         w nadmiernym pożądaniu dóbr materialnych,

·         w zbytnim zabieganiu o materialne zabezpie­czanie przyszłości,

·         w kłamstwie?

     Jak próbowałem żyć wiarą, że Ojciec Niebieski wie najlepiej, czego nam potrzeba? Jak mo­głem zawierzyć Bogu w każdej sytuacji, a szcze­gólnie w sytuacjach trudnych, w których po ludzku nie widziałem rozwiązania?

      Kiedy, powodowany lękiem, nie potrafiłem dać naszym dzieciom oparcia i potrzebnej po­mocy? Kiedy obarczałem nasze dzieci ciężarem odpowiedzialności, którą powinienem dźwigać w sprawach naszej rodziny?

 

Przeżywanie uczucia niezadowolenia z siebie

Kiedy trwam w przekonaniu o Twojej miłości Panie Boże, a jednocześnie odkrywam w sobie uczucia niezadowolenia, mogą one być mobilizujące. Mogą też jednak wynikać z zapatrzenia w siebie. Dlatego pytam siebie o pychę, która przejawia się w trudnościach w zaakceptowaniu siebie i swoich słabości; każe mi drę­czyć się, że nie jestem taki, jaki chciałbym być. Przejawia się też w trudnościach z powierzeniem się Tobie Boże i w zwątpieniu w Twoje działanie w naszym małżeństwie.

     W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych podtrzymywałem uczucia niezadowolenia z siebie, które prowadziło mnie do:

·         rezygnacji,

·         niedbalstwa,

·         lenistwa i ociężałości?

    Jak starałem się dociekać źródeł niepowodzeń, upadków i słabości i kiedy próbowałem przezwyciężyć zniechęcenie i niezadowolenie z siebie?

      Kiedy w przygnębieniu i smutku zwracałem się do Ciebie, Boże, i starałem się wzbudzić w sobie wiarę w Twoją moc działającą we mnie?

      Kiedy próbowałem oskarżać mojego współmałżonka za moje przeżywanie spraw i moje uczucia niezadowolenia? Kiedy próbowałem obarczać go ciężarem moich frustracji i mojego niezadowolenia z siebie?

      Kiedy byłem niewyrozumiały dla naszych dzieci, zbyt gwałtowny, trudny do przyjęcia, zbyt wymagający i dawałem im poznać, że nie spełniają moich aspiracji?

Przeżywanie uczucia nieżyczliwości, niechęci, wrogości

Jeżeli uświadamiam sobie takie uczucia, szczególnie wobec współmałżonka i dzieci, powinienem zapytać siebie, co dla mnie jest najważniejsze, co najcenniejsze albo o co się boję. Próbuję dociec, jakie dobro wydaje mi się zagrożone.

      W jakich sytuacjach karmiłem budzące się we mnie uczucie niechęci, nieżyczliwości, wrogości?

      W jakich sytuacjach, decyzjach, wyborach życiowych działałem kierowany przez to uczucie:

·          obwiniając, nie chcąc zobaczyć dobra we współmałżonku,

·          kłócąc się i nie chcąc zgody,

·         nie umiejąc przebaczać,

·          odwracając się ze wzgardą od najbliższych, w szczególności od współmałżonka,

·          przyjmując postawę świadomego odwetu i krzywdzenia współmałżonka?

   Czy w sytuacjach konfliktowych starałem się     mimo niechętnych, a nawet wrogich uczuć — zrozumieć współmałżonka i działać dla jego dobra? Jak to okazywałem, kiedy tego nie zrobiłem?

      Czynie zaniedbywałem modlitwy za współmałżonka? Jak się zachowywałem, gdy wydawało mi się, że jest on wobec mnie niechętny, nieżyczliwy, wrogo nastawiony?

      Czy próbowałem zauważyć, że we mnie ujawniają się te same słabości, które widzę u innych?

      Kiedy wymagałem od naszych dzieci spełnia­nia moich oczekiwań i nie umiałem uznać ich indywidualności?

Uczucia gniewu, zazdrości, zawiści, niechęci, złości, zwątpienia, urazy, chłodu

Przeżywanie wszystkich nieprzyjemnych uczuć, a w szczególności uczuć gniewu, zazdrości, zawiści, niechęci, złości, zwątpienia, urazy, chłodu wobec współmałżonka stawia mnie wobec pytania o przebaczenie.

      Czy zwracałem się do Ciebie, Panie Boże, o pomoc, by w świetle prawdy zobaczyć to, co się wydarzyło naprawdę? Kiedy podejmowałem decyzje bez pytania Ciebie o światło?

      Kiedy poddawałem się uczuciu wrogości do współmałżonka? Co mogłem zrobić, aby go nie podtrzymywać i nie podsycać ze szkodą dla siebie i współmałżonka?

   Za co powinienem przeprosić nasze dzieci?

Panie Boże, moje uczucia odzwierciedlają tylko to, co zrobiłem lub to, co inni zrobili wobec mnie. One pokazują mi, że czegoś mi brakowało ze strony współmałżonka albo we mnie. Dają znać, że istnieją niezałatwione między nami sprawy, że jakiejś prawdy o mnie lub o współmałżonku nie przyjąłem. Kiedy kierowałem się tylko emocjami, prowadziło mnie to do postępowania szkodliwego dla mnie i krzywdziło współmałżonka. Proszę Ciebie, Panie Boże, o łaskę, o pomoc w uleczeniu mojego serca. Proszę, abyś pomógł mi przebaczyć i prosić o przebaczenie, i w ten sposób uzdrowił moją wrażliwość tak, abym mógł otworzyć się na prawdę i abym lepiej rozumiał zadania, jakie mam do wykonania. Dlatego teraz przebaczam mojemu współmałżonkowi i pragnę, aby to przebaczenie otwarło możliwość naszego wzajemnego przebaczenia. Przebaczam także samemu sobie, bo obwinianie siebie nie prowadzi mnie do Ciebie ani do współmałżonka. Dziękuję Ci za drogę do pojednania przez dialog ze współmałżonkiem i z Tobą.

 

3. Budowanie jedności, czyli dialog

Teraz mogę już zapytać siebie, jak rzeczywiście wypełniałem moje najważniejsze zadanie budowania więzi ze współmałżonkiem. Kiedy udawało mi się prowadzić dialog ze współmałżonkiem i z Tobą, Panie Boże?

 

Pytanie o otwartość i wrażliwość

Otwartość oznacza moją zdolność do dostrzegania osoby współmałżonka, do przyjęcia go, zaakceptowania faktu, że on także ma duszę, myśli, rozumie, że ma swoje poglądy, a także, że mogę się od niego czegoś dowiedzieć i nauczyć. Otwartość nie oznacza akceptacji zła, które się dzieje. Oznacza, że przyjmuję współmałżonka, jako kogoś, kto może się od zła odwrócić i wyzwolić z niego. Do tego konieczna jest wrażliwość. Zdolność patrzenia głębiej niż wyrażane przez współmałżonka w agresywny nieraz sposób uczucia i wypowiadane opinie i oceny. Do tego potrzeba mi pokory.

► W jaki sposób mogłem prowadzić dialog ze współmałżonkiem, aby spotkać go pod zewnętrznymi zachowaniami, słowami, wyrażanymi emocjami?

      Kiedy podczas wspólnej pracy, wspólnego świętowania traktowałem współmałżonka jako osobę?

      Kiedy w naszych intymnych kontaktach traktowałem go jako osobę?

     Jak okazywałem moją pamięć o nim wtedy, gdy byliśmy od siebie daleko?

     W jakich sytuacjach okazywałem szacunek wo­bec pragnień i dążeń naszych dzieci?

 

Pytanie o umiejętność słuchania

Umiejętność słuchania jest warunkiem porozumienia się ze współmałżonkiem i spotkania z nim w miłości. Niestety, zbyt często wyłącznie mówię, przedstawiam własne racje, argumenty i poglądy. Mam już gotową odpowiedź na to, co do mnie mówi współmałżonek i w trakcie jego mówienia przygotowuję sobie swoją odpowiedź, aby wygłosić swoje argumenty.

Osobiście czuję się oszukany, jeśli współmałżonek przekręci moją wypowiedź albo kiedy nie jestem uważnie wysłuchany i zrozumiany. Niestety, nie potrafię tej samej zasady stosować w odniesieniu do jego wypowiedzi. A jednak, kiedy udaje mi się wysłuchać współmałżonka, słyszę nie tylko to, co wypowiedział, ale także to wszystko, czego nie jest w stanie wyrazić i czego nie ma odwagi wypowiedzieć.

      Kiedy pozwoliłem wypowiedzieć się współmałżonkowi? Czy pozwalałem mu wypowiedzieć się do końca, czy też przerywałem i okazywałem zniecierpliwienie albo dezaprobatę wobec tego, że mówi? Jak okazywałem, że lepiej wiem to wszystko, co współmałżonek chce powiedzieć do mnie?

      Kiedy te same zasady udało mi się zastosować wobec naszych dzieci? W jakich sytuacjach nie potrafiłem ich wysłuchać z uwagą?

      Czy w podobny sposób słuchałem Twojego słowa Panie Boże? A może uważałem, że znam już wszystkie odpowiedzi, które możesz mi dać?

      Kiedy przed Tobą, Bogiem prawdy i wolności, stałem ze szczerą pokorą, bez ukrywania swoich wad i grzechów? Czy może wynosiłem się z powodu mniemania, że jestem lepszy od innych?

 

Pytanie o umiejętność rozumienia drugiego zamiast oceniania go

Kiedy słyszę, że ktoś mnie ocenia, wtedy czuję się niezrozumiany i niesprawiedliwie oskarżany. Dlatego pytam siebie, czy przypadkiem nie robię tego samego wobec współmałżonka. Często słyszę: „postaw się w mojej sytuacji", a to oznacza, że współmałżonek prosi mnie, abym zechciał zauważyć szczególne okoliczności, w jakich przyszło mu podejmować decyzje, stan uczuć w momencie działania. Mówi w ten sposób, abym dostrzegł, że pragnie dobra, kieruje się dobrymi intencjami, których mu często odmawiam.

Rozumienie nie jest jednorazowym aktem. Rozumienie oznacza stałą chęć poznawania tego, co zamierza ten drugi i tego, co rzeczywiście robi w nowych dziedzinach życia.

    Jak próbowałem zrozumieć sytuację, w jaki ej znajduje się teraz współmałżonek i problemy, jakie przeżywa?

     Jakie trudności spotykał on w swojej codziennej pracy lub braku pracy? Jak na to reagowałem?

      Czym był sfrustrowany, co go przerażało i czego nie lubił? Czy byłem wrażliwy, czy okazywałem obojętność?

     Jakie jego osobiste ograniczenia sprawiły, że nie potrafił pokonać napotkanych trudności? Czy podtrzymywałem go na duchu?

     Jak wypełniałem w naszym małżeństwie wska­zanie Jezusa: „jeden drugiego brzemiona noście... ?

      W jakich momentach naprawdę rozumiałem obecną sytuację naszych dzieci? Kiedy próbowałem wczuć się w ich problemy i poznać uczucia, które przeżywają?

 

Pytanie o umiejętność dzielenia się w miejsce dyskutowania

Opowiadając współmałżonkowi o tym, co odczuwam i jak coś przeżywam, pokazuję mój sposób widzenia rzeczy. Pokazuję to, co wydaje mi się słuszne, co jawi mi się niesprawiedliwe albo niezrozumiałe. Przekazuję mój sposób przeżywania. Dzielenie się ze współmałżonkiem zakłada szacunek do niego, a także chroni mnie przed apodyktycznością i usilnym przekonywaniem do swoich racji. Przedstawiam swoją sytuację i swój punkt widzenia, ale daję współmałżonkowi prawo do decyzji, jak postąpi.

       Kiedy w swoim postępowaniu kierowałem się wyłącznie moim rozeznaniem spraw, nie pytając współmałżonka o jego opinię?

      Kiedy z powodu mojego postępowania dochodziło do spięć, zranień, urażonego zamknięcia się na drugiego?

      Kiedy rozpacz albo wewnętrzny ból współmałżonka lub też jego oczekiwanie na moją delikatność i ciepłe słowo napotykało u mnie na milczenie, zamknięcie się w sobie, odrzucenie?

     W jakiej sprawie umiałem ustąpić współmałżonkowi, pomimo tego że nie podzielałem jego oceny sytuacji, a kiedy za wszelką cenę usiłowałem narzucić własne zapatrywania i pomysły?

     Czy pytałem nasze dzieci o opinię co do naszych wspólnych problemów? Kiedy próbowa­łem uwzględnić ich pragnienia, oczekiwania albo uznać ich obawy?

 
Pytanie o przebaczanie

W kontakcie z osobami bliskimi zawsze zdarzają się sytuacje, że ktoś zawini. Bez względu na to, kto ponosi winę, drogą do pojednania jest przebaczenie. W małżeństwie jest na dodatek tak, że w jakiejś mierze zawsze obie strony ponoszą odpowiedzialność za konflikt i dlatego może on być rozwiązany tylko przy udziale obu stron. Nawet wtedy, gdy jedna ze stron jest ewidentnie skrzywdzona i zraniona, ona też ma za co prosić o przebaczenie. Choćby dlatego, że wcześniejsza rozmowa, być może, zapobiegłaby agresji. Jednak przebaczenie i prośba o przebaczenie dokonywać się muszą bez wyniosłości, poczucia wyższości i obnoszenia się ze swoim zranieniem.

      Czy byłem gotów do przebaczenia współmałżonkowi zawsze i wszystkiego?

      Czy chciałem być gotowy do przebaczenia także wtedy, kiedy współmałżonek jeszcze o to nie prosi?

   Kiedy umiałem lub chciałem umieć prosić o przebaczenie, jeśli odkryłem swoją winę?

     Jak w praktyce dawałem znać, że wierzę, że łagodność i przebaczenie są silniejsze od przemocy i zemsty; czy może pokładałem ufność w sile?

     Jak szukałem dróg porozumienia, kiedy czułem, że dotyka mnie niesprawiedliwość?

      Kiedy moja reakcja była budowana na uczuciu niechęci?

      Za co, i w jaki sposób, powinienem poprosić o przebaczenie nasze dzieci? Co z tego, co zrobiłem naszym dzieciom, mogę teraz już powierzyć tylko Tobie, Panie Boże?

 

* * *

Wiem Panie Boże, że nie zdołam do końca poznać nędzy mojej duszy. Wierzę, że jeśli pójdę za Tobą, Ty będziesz coraz bardziej rozjaśniał moje serce i pokażesz mi kolejne bariery, które stawiam Twojej miłości i którymi odgradzam się od miło­ści współmałżonka. Liczę na Twoją miłość i pomoc, by przekroczyć je raz jeszcze.

Proszę Ciebie, Panie Boże, ogarnij mnie swoim Duchem Miłości, abym teraz mógł spotkać się z sobą i z Tobą. Ty jesteś źródłem miłości i miłosierdzia. Proszę Ciebie, abym potrafił przepraszać Ciebie i na nowo budować więź ze współmałżonkiem. Abym w końcu obdarował go taką miłością, jaką Ty mnie obdarowałeś. Proszę Cię, Panie, daj mi siłę, bym uczynił pierwszy krok w przebacze­niu słowem, uśmiechem, przytuleniem. Proszę Cię, Panie, abym potrafił prosić o przebaczenie.

Pomóż powierzyć się Tobie całkowicie teraz i zawsze. Amen.

 

Mirosław Pilśniak OP — duszpasterz rodzin, animator „Spotkań małżeńskich", mieszka w Warszawie

Irena i Jerzy Grzybowscy — animatorzy „Spotkań małżeńskich mieszkają w Warszawie

 

Nauki w poradni

W tym roku nauki w poradni rodzinnej prowadzi p. Urszula Bogdalska nr tel. 661-734-358.

Użytkowników : 2
Artykułów : 598
Odsłon : 3941151
W jaki sposób uczestniczysz w życiu parafii?
 

Księgarnia internetowa Tolle.pl